Czy wiecie, jaki jest najbardziej przygnębiający widok na świecie?
To widok z okna. Szpitalnego. Nie ma nic gorszego. Nic bardziej niesprawiedliwego. Bo nigdzie bardziej nie doświadcza się granicy pomiędzy światem zewnętrznym a samotnością. Twoją samotnością. I twoimi myślami. Sam na sam.
W żadnym innym miejscu nie zadajesz sobie wciąż tego samego pytania: „Dlaczego?”
Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Akurat mnie? Przecież jestem dobrym człowiekiem! Nikogo nie krzywdzę. Może i nie jestem zbyt wierzący, ale w końcu w życiu kieruję się Dekalogiem. Na ogół. Przecież nie kradnę, nie piję, nie palę i się nie łajdaczę! Może i nie odwiedzam swoich rodziców zbyt często, ale czasami o nich myślę. I dzwonię. Mam chyba więcej przyjaciół niż wrogów i nie sądzę, żeby ktoś przeze mnie płakał. Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Mam wyrzuty sumienia, kiedy mijam żebrzących na ulicy. Jest mi przykro, gdy widzę głodujące dzieci w Somalii, bomby spadające na Aleppo i oburzam się, jak jakiś wyprowadzony z równowagi rodzic daje dziecku klapsa w hipermarkecie. Naprawdę.
Czy to wszystko się nie liczy? Nie ma znaczenia? Nie jest żadną okolicznością łagodzącą?
Dlaczego właśnie ja jestem skazany na tkwienie po tej stronie okna? Dlaczego tamci ludzie na przystanku autobusowym nie są teraz na moim miejscu? Z pewnością niektórzy są gorsi ode mnie. Muszą być! Ludzie potrafią robić znacznie gorsze rzeczy! Przerażające. I o wiele bardziej zasługują na karę. Niż ja. Ja przynajmniej nie jestem złym człowiekiem.
A tamta para? Właśnie wysiadają z samochodu na przyszpitalnym parkingu. Zajęli miejsce tuż przy wejściu do budynku i w jasnym, popołudniowym słońcu widzę ich doskonale. Obejmują się czule i całują, jakby byli jedynymi ludźmi na Ziemi.
On – typ starego dziada. Łysy jak kolano. Z pewnością jest złodziejem. No, bo kogo stać na kupno chyba największego SUV-a z dostępnych na rynku? Mercedes GLS. Pakiet AMG. Na oko widać, że musiał dać za niego około miliona! Nie ma szans, żeby dorobić się takich pieniędzy uczciwą pracą. Nigdy w życiu!
A ona? Od razu widać, że poleciała na kasę! Typowa dziunia. Ma niewiele ponad dwadzieścia lat i nikt mi nie powie, że jest to prawdziwa miłość. Żadna młoda laska nie zakocha się przecież w sześćdziesięcioparoletnim pierdzielu. Nie ma takiej opcji! Nie w dzisiejszych czasach! Nie w tym świecie.
Z pewnością doi starego jak zerwane z powroza roczne cielę wszystkie krowy w oborze. Z daleka widać, że gość wydał fortunę na jej ciuchy, buty i torebkę. I cycki. Zrobione. Dobrze zrobione, bo są pierwszą rzeczą, jaka od razu rzuca się w oczy. To musiała być pierwszorzędna klinika. I droga. Ekskluzywna. Nie może być inaczej.
Ciekawe, do kogo przyjechali w odwiedziny? Pewnie do jego starej. Zaawansowany rak. Ostatnie stadium. Z pewnością ona poszwenda się trochę po szpitalnych korytarzach, podczas gdy on odbębni parę minut przy babcinym łóżku i zaraz się zmyje, bo szkoda czasu na jakieś tam dyrdymały. Umarła by już sobie w spokoju i nie zawracała człowiekowi głowy! Całe życie się czepiała i widać, że na koniec też nie odpuści. Franca jedna!
Zatem dlaczego ja, a nie oni? Przecież na pierwszy rzut oka widać, że bardziej sobie na to zasłużyli. Oboje na raz. Nie może być tak, że nie spotka ich żadna kara! To byłoby tak cholernie niesprawiedliwe!
Myliłem się! Od szpitalnego okna jest jeszcze bardziej przygnębiający widok. To szpitalny korytarz. Podarte linoleum, obtłuczone lamperie i mrugająca jarzeniówka, której nawalił starter. Jest już późno, dawno po godzinach odwiedzin i szpital pustoszeje, jak po jakiejś apokaliptycznej zarazie. Albo wybuchu atomowym. Jesteś sam i twoje kroki roznoszą się echem po całym korytarzu. Chociaż niezupełnie sam. Są przecież twoje myśli. Nie opuszczają cię od chwili, kiedy przekroczyłeś próg szpitala. I już cię nie opuszczą.
I tylko jedna rzecz nie pasuje do wystroju korytarza.
Nogi.
Długie, zgrabne nogi zakończone szpileczkami. W kolorze fuksji. Obcas ma jakieś trzynaście centymetrów i wygląda bardziej jak szpikulec do kruszenia lodu. Znajdują się na podłodze, a ich właścicielka siedzi wciśnięta pomiędzy automatem do kawy oraz tym do sprzedawania wysokokalorycznych batonów. Poznajesz ją. To ta dziunia z parkingu.
Szlocha. Krótkimi, urywanymi spazmami. Co chwilę wyciera głośno nos i wzdycha przeciągle. Wciąga powietrze i znowu płacze. Cicho. Ledwie słyszalnie.
Nie chce powiedzieć, co się stało. Ale jednocześnie chce. Czujesz to. Musisz dać jej tylko trochę czasu. Pomilczeć razem z nią. Nic nie mówić. Tylko być. Obok.
To rzeczywiście rak. Prostata. Z przerzutami. Na mózg, na kości, na płuca. Żadnego leku, żadnej terapii. Żadnej nadziei. To już któraś tam chemia. I już ostatnia. Więcej nie będzie. Nie ma takiej potrzeby. I sensu. Maksymalnie dwa – trzy miesiące. Jeśli nie prędzej. Zobaczymy, jak zniesie dzisiejszy wlew. Lekarze mówią, że jak się chce, to można sobie wierzyć. W cokolwiek. Ale cudu i tak nie będzie.
Znowu szloch. Dlaczego to spotkało właśnie jego? Dlaczego? To przecież taki dobry człowiek. Najlepszy, jakiego spotkała. Pracowity. Silny. Nigdy nie narzekał. Do wszystkiego doszedł sam. A jednocześnie nigdy nic od nikogo nie chciał. Całe życie. Nigdy nie brał. Zawsze tylko dawał. Dwa nieudane małżeństwa. Szóstka dzieci, dziesięcioro wnucząt. Wszystkich ustawił w życiu. Każdy coś dostał. Jednym wybudował domy, a innym przepisał dobrze prosperujące firmy. O nikim nie zapomniał. Nawet jego byłe żony też dostały. Nie muszą już pracować do końca życia.
Ale o nim wszyscy zapomnieli. Żadne z nich nie odwiedziło go w szpitalu. Nikt nie dzwoni, nikt się nie interesuje.
Dlaczego ludzie są tacy podli? Dlaczego wytykają nas palcami? Skąd te ironiczne uśmieszki, obgadywanie za plecami i atakujące zewsząd fale hejtu?
Czy człowiek, któremu zostało tak niewiele życia nie ma prawa poczuć się jak mężczyzna? Prawdziwy mężczyzna. Ostatni raz. U boku kobiety, którą jedyny potraktował jak człowieka. Z szacunkiem. Nie jak szmatę, dziwkę czy gumową lalkę. Bo tam, gdzie się wychowała właśnie tak traktuje się kobiety. Nigdy niczego od niej nie chciał, niczego nie żądał, nie stawiał żadnych warunków. Po prostu cieszył się spędzonymi z nią wszystkimi chwilami. Jak człowiek, który lubi towarzystwo innego człowieka. Właściwie jej obecność była ostatnią rzeczą, która jeszcze wywoływała uśmiech na jego twarzy. Cała reszta to już tylko różne odcienie bólu.
Dlaczego?
Dlaczego?
Dlaczego?










































„On – typ starego dziada. Łysy jak kolano” – rozbawiłeś mnie! 🙂 Przepiękna historia! 🙂 I masz rację, nie ma chyba nic gorszego w życiu od szpitali.
Dzięki za komentarz! 🙂 Pozdrawiam!
Poruszył do głębi kości i serca. Świetny, prawdziwy tekst. Każdemu z nas łatwo przychodzi bezumyślna ocena, ale niewielu – przyznanie się do błędu… po chwili namysłu. Pozdrawiamy!
Dziękuję za komentarz! Potrójnie 🙂 Takie słowa sprawiają, że człowiekowi chce się pisać takie historie…. Trzy-majcie się! 🙂
Ej! Uprzedzaj, że będzie wciskało w fotel!! Tak się nie robi bez ostrzeżenia! Idę sobie chlipnąć bo mi się oczy spociły ….
Wiesz…. może to zabrzmi dziwnie, ale dla mnie to jest piękny komplement…. 🙂
dobre pytanie dlaczego?
Przecież jeszcze jestem mloda i tyle mam do zrobienia..
tylko ten na górze wie dlaczego..
Nie wiem, co napisać, bo nie wiem, czy jesteś bohaterem tej opowieści, jej pierwszej części, czy tylko narratorem, pisarzem. Tak, pisarzem, bo niezależnie od tego czy piszesz o sobie i swoim z nimi spotkaniu, czy tylko to wymyśliłeś – to jest świetny kawałek, przenikający do szpiku kości, dający do myślenia, sprawiający, że człowiek sam stawia się w myślach na miejscu twoich bohaterów. Sam się zastanawia, jak ocenia ludzi i ilu już skrzywdził swoją powierzchowną oceną. I jakby się zachował w podobne sytuacji. Życzę ci zdrowia i weny do pisania, pozdrowienia:)
dobre pytanie dlaczego?
Przecież jeszcze jestem mloda i tyle mam do zrobienia..
tylko ten na górze wie dlaczego..
Nie wiem, co napisać, bo nie wiem, czy jesteś bohaterem tej opowieści, jej pierwszej części, czy tylko narratorem, pisarzem. Tak, pisarzem, bo niezależnie od tego czy piszesz o sobie i swoim z nimi spotkaniu, czy tylko to wymyśliłeś – to jest świetny kawałek, przenikający do szpiku kości, dający do myślenia, sprawiający, że człowiek sam stawia się w myślach na miejscu twoich bohaterów. Sam się zastanawia, jak ocenia ludzi i ilu już skrzywdził swoją powierzchowną oceną. I jakby się zachował w podobne sytuacji. Życzę ci zdrowia i weny do pisania, pozdrowienia:)
Dziekuję za wspaniały komentarz! Jesli chcesz poznać odpowiedź na swoje pytanie…zapraszam do wpisu „O mnie” w Menu bloga 🙂
Przeczytałam zakładkę „O mnie”, na pewno będziesz znajdował moje komentarze w czarnej skrzynce. Do następnego…
Dziękuję! Zapraszam 🙂
Samo życie…
Łatwo przychodzi nam oceniać, tą młodą Dziunię i starszego Pana i tak naprawdę każdego, bogatszego, wysokiego, dobrze ubranego, z drogą torebką, albo z ładnym samochodem, albo takiego co zawsze jest wesoły, albo wręcz przeciwnie, bardzo smutny, a nigdy nie wiemy, co kryje się za tymi twarzami, jakie historie, co ich spotkała i dlaczego zachowują się własnie tak. Dlatego nigdy nie należy oceniać po pozorach, ale dojście od tego banalnego wręcz wniosku nie przyszło mi łatwo, sama musiałam parę razy przejechać się na takich zachowaniu zarówno jako oceniająca jak i oceniana, żeby to zrozumieć. Pozdrawiam.
Ja też wciąż uczę się tego… i wciąż 🙂 Dziękuję za szczery komentarz!
oj sama mam ostatnio „dlaczego” wyryte pod powiekami 🙁 łatwo się wpada w taki dół, gdy życie przyciska do ściany i wtedy kulimy się i zasklepiamy w swoim cierpieniu. tymczasem wystarczy popatrzeć dookoła i zobaczyć, że nasza sytuacja jest obiektywnie całkiem dobra z konfrontacji z ogromem ludzkich krzywd i rozpaczy. łatwo ślizgać się po powierzchni życia i bezrefleksyjnie wydawać sądy o ludziach i ich losach dopóki nasze własne nie poplączą się niespodziewanie. dziękuję Ci za ten tekst. mocny ale pełen wrażliwości i człowieczeństwa. szacun.
http://www.roomrebel.com
To ja dziekuję za szczery wpis! 🙂
Łatwo przychodzi nam oceniać, tą młodą Dziunię i starszego Pana i tak naprawdę każdego, bogatszego, wysokiego, dobrze ubranego, z drogą torebką, albo z ładnym samochodem, albo takiego co zawsze jest wesoły, albo wręcz przeciwnie, bardzo smutny, a nigdy nie wiemy, co kryje się za tymi twarzami, jakie historie, co ich spotkała i dlaczego zachowują się własnie tak. Dlatego nigdy nie należy oceniać po pozorach, ale dojście od tego banalnego wręcz wniosku nie przyszło mi łatwo, sama musiałam parę razy przejechać się na takich zachowaniu zarówno jako oceniająca jak i oceniana, żeby to zrozumieć. Pozdrawiam.
Ja też wciąż uczę się tego… i wciąż 🙂 Dziękuję za szczery komentarz!
Wiem o czym mówisz. Wprawdzie spędziłam ostatnio tylko tydzień w szpitalu każdy dzień wydawał sie wiecznością, a widok z okna każdego dnia tak samo przygnębiający.
Dopiero w szpitalu odkrywa się, co to jest samotność 🙁
Zwłaszcza, gdy kończy się czas wizyt.
Bardzo fajnie napisana historia, prawdziwie napisana historia. Pozdrawiam, Daria
Pozdrawiam! Zapraszam do przeczytania dalszych historii 🙂
Bardzo fajnie napisana historia, prawdziwie napisana historia. Pozdrawiam, Daria
Pozdrawiam! Zapraszam do przeczytania dalszych historii 🙂
Wiesz co, mi się dzisiaj tyle rzeczy wydarzyło, że równie dobrze można zadawać te pytania sprzed komputera..w nocy.:/
Wiesz co, mi się dzisiaj tyle rzeczy wydarzyło, że równie dobrze można zadawać te pytania sprzed komputera..w nocy.:/
Aż nie wiem co powiedzeć. To jest po prostu smutne…
Aż nie wiem co powiedzeć. To jest po prostu smutne…
Nie oceniam nigdy ludzi jeśli ich nie znam… Okładka swoje, wnętrze swoje. Oczywiście można spojrzeć na taką parę i stereotypowo ocenić i pewnie w wielu przypadkach się nie pomylić, ale po co?
Zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego, gdy widzę kolejnego bezdomnego, pijanego, krzyczącego na wszystkich wokół wraku człowieka. Nie dlaczego jemu tak życie się potoczyło, na pewno przeżywał swoje dramaty… ale dlaczego mój Tata, który uczciwie pracował całe swoje życie, który kochał swoją rodzinę i który poświęciłby dla nas wszystko, odszedł w samotności, nie dając szansy mojej mamie czy mnie na ostatnie słowo pożegnania. Mój Tata nie żyje ponad dziesięć lat, a ja prawie codziennie szlocham w poduszkę. Za wszystko dobre co mnie w życiu spotyka dziękuję Bogu i mojemu Tacie, bo wiem, że czuwa nad nami. Wdzięczności nie da się kupić, tego człowiek uczy się całe życie. Wdzięczność i miłość to nasze życiowe doświadczenia, a to jak je wykorzystamy zależy od nas samych. To bardzo przejmująca historia, ale piękna na swój sposób. Pozdrawiam!
Dziękuję za szczery komentarz 🙂 Wiem, że to musiało być trudne! Tym bardziej to doceniam 🙂
Tak łatwo jest Nam oceniać po pozorach, które prawie zawsze są mylące i raniące innych. Smutna historia, ale dająca do myślenia, pozdrawiam.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło! 🙂
Ciekawa historia, dająca do myślenia
Cieszę się, że się podobało!
smutna, ale też pouczająca historia
Dzięki za komentarz! Zapraszam do przeczytania pozostałych wpisów 🙂
Nie powinno się człowieka oceniać po okładce, ale robimy to, tak jesteśmy ukształtowani. Dopiero takie historie wybijają nas z rytmu oceniania. Na szczęście jeszcze nigdy w życiu nie byłem w szpitalu, jako pacjent, chociaż wielu tam odwiedzałem…
To jedna z tych rzeczy, o której wiemy że nie powinno się jej robić, a mimo to robimy… tak jak z piciem alkoholu 🙂 Dzięki za komentarz!
Nie powinno się pić alkoholu? Serio? 🙂
Mocne. Cholernie mocne!
Dziękuję 🙂 Mocno. Cholernie mocno!
Przeczytałam jednym tchem wciśnięta głęboko w kanapę z sączącą się po brodzie… inką! Kawał dobrego tekstu. 🙂
Dziękuję! 🙂 I tylko o to mi zawsze chodzi, kiedy siadam do pisania kolejnego wpisu… Twoje słowa, Sylwana, sprawiają, że będę miał dzisiaj… dobry dzień! 🙂
To jest takie ludzkie, żeby pytać „dlaczego ja?”. Moja Babcia nie wyszła z domu od 2 lat i często o to pytała (nie wiem jak jest teraz). Gdyby więcej ludzi miało podobne myślenie do Twojego świat byłby piękniejszy!
Dziękuję za ten komentarz! 🙂
To jest takie ludzkie, żeby pytać „dlaczego ja?”. Moja Babcia nie wyszła z domu od 2 lat i często o to pytała (nie wiem jak jest teraz). Gdyby więcej ludzi miało podobne myślenie do Twojego świat byłby piękniejszy!
Dziękuję za ten komentarz! 🙂
Smutna historia niestety często bardzo prawdziwa. Choć nie Zw wszystkim sie zgadzam. Nie każdy kto jeździ suvem to złodziej, auto za milion często jest z leasingu i kosztuje mniejsza lub większa ratę miesięczną 🙂 poza tum fakt jest taki że w obliczu niektórych sytuacji wszyscy jesteśmy bezradni.
Dziękuję za komentarz 🙂 Zapraszam Cię do przeczytania pozostałych wpisów!
Smutna historia niestety często bardzo prawdziwa. Choć nie Zw wszystkim sie zgadzam. Nie każdy kto jeździ suvem to złodziej, auto za milion często jest z leasingu i kosztuje mniejsza lub większa ratę miesięczną 🙂 poza tum fakt jest taki że w obliczu niektórych sytuacji wszyscy jesteśmy bezradni.
Dziękuję za komentarz 🙂 Zapraszam Cię do przeczytania pozostałych wpisów!
Takie to ludzkie i prawdziwe. Bardzo dobrze się Ciebie czyta. Rozgoszczę się tutaj.
Takie to ludzkie i prawdziwe. Bardzo dobrze się Ciebie czyta. Rozgoszczę się tutaj.
Strasznie mi miło Ciebie gościć 🙂
I naprawdę wiesz jaki to kolor „fuksja”? Nie wierzę…Ja nie odróżnię fuksji od innych odcieni niebieskiego 😉
I naprawdę wiesz jaki to kolor „fuksja”? Nie wierzę…Ja nie odróżnię fuksji od innych odcieni niebieskiego 😉
Ha…. ja nawet potrafię odróżnić ecru od białego!!! 🙂
Na pewno? Jakoś nie zwróciłeś uwagi że zaliczyłam fuksję do odcieni niebieskiego 3:)
Gotcha! 🙂
No i widzisz, sam o tym napisałeŝ… w kontekście rozmowy pod innym Twoim tekstem. Popełniamy błędy obserwujac innych, nie znając historii życia. Nie każdemu opowiadamy o sobie, tak prawdziwie i szczerze, az do bólu.
Taaa…walczę z tym od…zawsze! 🙂
To trochê walka z wiatrakami, ale powodzenia. 🙂
Ależ mnie ruszyło. Bo ja też bywałam po wypadku po tej drugiej stronie. I patrzyłam przez okno myśląc dlaczego. Ale wiem, może to lekcja pokory? Dziuni nieco żal, tylko ja jestem okrutna wobec takich osób, nie chcę zagłębiać się w ich psychikę; nic stamtąd nie wyniosę. Z drugiej strony jest mi jej żal… bo ma emocje jak każdy z nas. wreszcie jest ludzka.
Tak… ja też myślę, że to musi być lekcja pokory… Żeby wrócić czasami na poziom gleby 🙂
No i musiałam wrócić do wpisu bo…
Wczoraj odwiedzili mnie starzy przyjaciele. Koleżanka z ojcem i ojca kochanką. Koleżanka ma rodzinę i mieszka w Australii. Ojciec- Pan Tadeusz( zawsze mnie to bawiło), mieszkał 15 lat sam. Teraz, pomimo podeszłego wieku ma dwudziestoletnią panienkę.
Moja koleżanka jest szczęśliwa i mówi że wreszcie ma siostrę.
Obcy ludzie widzą wyłącznie Dziunię w jaskrawych szpileczkach, a ja widziałam z jaką czułością panienka słodziła kawę Panu Tadkowi…
Życia nie zaplanujesz! 🙂 BTW… zawsze ciekawiło mnie, jak oni sobie radzą z taką różnicą wieku (?). Rozumiem, że często chodzi o te…hmmm… 15 minut (???) czystego szczęścia… no może 10 minut…. no dobra… 5 minut… 🙂 No, ale potem czymś do diabła trzeba wypełnić te pozostałe 23 godziny i 55 minut z całej doby!!! No i jak? No jak? 😉
Poruszył do głębi kości i serca. Świetny, prawdziwy tekst. Każdemu z nas łatwo przychodzi bezumyślna ocena, ale niewielu – przyznanie się do błędu… po chwili namysłu. Pozdrawiamy!
Dziękuję za komentarz! Potrójnie 🙂 Takie słowa sprawiają, że człowiekowi chce się pisać takie historie…. Trzy-majcie się! 🙂
Samo życie…
oj sama mam ostatnio „dlaczego” wyryte pod powiekami 🙁 łatwo się wpada w taki dół, gdy życie przyciska do ściany i wtedy kulimy się i zasklepiamy w swoim cierpieniu. tymczasem wystarczy popatrzeć dookoła i zobaczyć, że nasza sytuacja jest obiektywnie całkiem dobra z konfrontacji z ogromem ludzkich krzywd i rozpaczy. łatwo ślizgać się po powierzchni życia i bezrefleksyjnie wydawać sądy o ludziach i ich losach dopóki nasze własne nie poplączą się niespodziewanie. dziękuję Ci za ten tekst. mocny ale pełen wrażliwości i człowieczeństwa. szacun.
http://www.roomrebel.com
To ja dziekuję za szczery wpis! 🙂
smutna, ale też pouczająca historia
Dzięki za komentarz! Zapraszam do przeczytania pozostałych wpisów 🙂
Tak łatwo jest Nam oceniać po pozorach, które prawie zawsze są mylące i raniące innych. Smutna historia, ale dająca do myślenia, pozdrawiam.
Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ciepło! 🙂
Przeczytałam jednym tchem wciśnięta głęboko w kanapę z sączącą się po brodzie… inką! Kawał dobrego tekstu. 🙂
No i musiałam wrócić do wpisu bo…
Wczoraj odwiedzili mnie starzy przyjaciele. Koleżanka z ojcem i ojca kochanką. Koleżanka ma rodzinę i mieszka w Australii. Ojciec- Pan Tadeusz( zawsze mnie to bawiło), mieszkał 15 lat sam. Teraz, pomimo podeszłego wieku ma dwudziestoletnią panienkę.
Moja koleżanka jest szczęśliwa i mówi że wreszcie ma siostrę.
Obcy ludzie widzą wyłącznie Dziunię w jaskrawych szpileczkach, a ja widziałam z jaką czułością panienka słodziła kawę Panu Tadkowi…
Życia nie zaplanujesz! 🙂 BTW… zawsze ciekawiło mnie, jak oni sobie radzą z taką różnicą wieku (?). Rozumiem, że często chodzi o te…hmmm… 15 minut (???) czystego szczęścia… no może 10 minut…. no dobra… 5 minut… 🙂 No, ale potem czymś do diabła trzeba wypełnić te pozostałe 23 godziny i 55 minut z całej doby!!! No i jak? No jak? 😉
Aż nie wiem co powiedzeć. To jest po prostu smutne…
Zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego, gdy widzę kolejnego bezdomnego, pijanego, krzyczącego na wszystkich wokół wraku człowieka. Nie dlaczego jemu tak życie się potoczyło, na pewno przeżywał swoje dramaty… ale dlaczego mój Tata, który uczciwie pracował całe swoje życie, który kochał swoją rodzinę i który poświęciłby dla nas wszystko, odszedł w samotności, nie dając szansy mojej mamie czy mnie na ostatnie słowo pożegnania. Mój Tata nie żyje ponad dziesięć lat, a ja prawie codziennie szlocham w poduszkę. Za wszystko dobre co mnie w życiu spotyka dziękuję Bogu i mojemu Tacie, bo wiem, że czuwa nad nami. Wdzięczności nie da się kupić, tego człowiek uczy się całe życie. Wdzięczność i miłość to nasze życiowe doświadczenia, a to jak je wykorzystamy zależy od nas samych. To bardzo przejmująca historia, ale piękna na swój sposób. Pozdrawiam!
Dziękuję za szczery komentarz 🙂 Wiem, że to musiało być trudne! Tym bardziej to doceniam 🙂
Wiem o czym mówisz. Wprawdzie spędziłam ostatnio tylko tydzień w szpitalu każdy dzień wydawał sie wiecznością, a widok z okna każdego dnia tak samo przygnębiający.
Dopiero w szpitalu odkrywa się, co to jest samotność 🙁
Zwłaszcza, gdy kończy się czas wizyt.
Aż nie wiem co powiedzeć. To jest po prostu smutne…
Wiesz co, mi się dzisiaj tyle rzeczy wydarzyło, że równie dobrze można zadawać te pytania sprzed komputera..w nocy.:/
Ciekawa historia, dająca do myślenia
Cieszę się, że się podobało!
No i widzisz, sam o tym napisałeŝ… w kontekście rozmowy pod innym Twoim tekstem. Popełniamy błędy obserwujac innych, nie znając historii życia. Nie każdemu opowiadamy o sobie, tak prawdziwie i szczerze, az do bólu.
Taaa…walczę z tym od…zawsze! 🙂
„On – typ starego dziada. Łysy jak kolano” – rozbawiłeś mnie! 🙂 Przepiękna historia! 🙂 I masz rację, nie ma chyba nic gorszego w życiu od szpitali.
Nie powinno się człowieka oceniać po okładce, ale robimy to, tak jesteśmy ukształtowani. Dopiero takie historie wybijają nas z rytmu oceniania. Na szczęście jeszcze nigdy w życiu nie byłem w szpitalu, jako pacjent, chociaż wielu tam odwiedzałem…
To jedna z tych rzeczy, o której wiemy że nie powinno się jej robić, a mimo to robimy… tak jak z piciem alkoholu 🙂 Dzięki za komentarz!
Nie oceniam nigdy ludzi jeśli ich nie znam… Okładka swoje, wnętrze swoje. Oczywiście można spojrzeć na taką parę i stereotypowo ocenić i pewnie w wielu przypadkach się nie pomylić, ale po co?
Mocne. Cholernie mocne!
Dziękuję 🙂 Mocno. Cholernie mocno!